piątek, 25 stycznia 2013

Amarok

Amarok

Pojutrze pełnia Księżyca. Styczniowa pełnia zwana jest Księżycem Wilka. Na warsztacie czekają wilcze kolczyki i wisiorki, które będę kończyć przez najbliższe noce. A dzisiaj chciałam pokazać wisiorek, który zrobiłam jakiś czas temu, też jest wilczy.

Amarok to imię Ducha Wilka z mitologii Inuitów. Ludy Ameryki Północnej wierzyły, że jest on samotnym, ogromnym Wilkiem, który bywa niebezpieczny dla zbłąkanych myśliwych. Legenda opowiada również o pomocy, którą Amarok przysłał ludziom w potrzebie.
 


Na początku świata na ziemi nie było żadnych istot poza Mężczyzną i Kobietą. Pewnego dnia Kobieta wygrzebała w ziemi dziurę i wyciągnęła z niej wszystkie zwierzęta, w tym karibu, które wyciągnęła jako ostatnie. Karibu rozmnażały się i utworzyły wielkie stada, tak, że Synowie Kobiety mogli polować na nie. Polowali jednak wyłącznie na duże i zdrowe karibu, wierząc, że zjadanie słabych karibu mogłoby osłabić także myśliwych. W pewnym momencie zabrakło w stadach dużych i zdrowych zwierząt, zostały tylko słabe i chore. Wtedy Kobieta zwróciła się o pomoc do Ducha Nieba, Kaili. Kaili zwrócił się o pomoc do Amaroka, prosząc go, aby jego dzieci, Wilki, zjadły słabe karibu. Amarok zgodził się i od tej pory wilki polują na słabe i chore karibu, pozwalając, aby w stadach rozmnażały się duże i silne karibu, na które mogą polować Synowie Kobiety.

Wisior przedstawiający Amaroka ma tribalowy kształt, który podkreśla wyjątkowy charakter przedstawionego na nim Wilka. Na rewersie znajduje się wypukła litera "A" w wilczej stylistyce. Wisior od podstaw wykonałam ręcznie, bez użycia jakichkolwiek form. 
Długość wisiorka: 4,7 cm, szerokość: 2,6 cm.

środa, 23 stycznia 2013

Skarby Lodu i Ognia - Ostrze Mrozu

The Treasures of Ice and Fire - Blade of the Frost

Chłodna biel, która odebrała światu kolory i złagodziła kształty... powietrze, które pobudza i paraliżuje jednocześnie... Słońce, które chyłkiem przemyka nad horyzontem, jakby w obawie przed długimi i ciemnymi nocami... Zima. 

"- Przed nami długa droga - zauważył Gared. - Osiem dni, może dziewięć, a już zapada noc. (...)
Will podzielał jego niepokój. Od czterech lat służył na Murze.
Kiedy po raz pierwszy wysłano go na zewnątrz, w jednej chwili przypomniał sobie wszystkie dawne opowieści, że aż go zemdliło. Później wydawało mu się to śmieszne. Teraz miał już za sobą ze sto wypraw i niestraszne mu było ciemne odludzie. W ten sposób południowcy nazywali nawiedzany las.
Tak było aż do dzisiaj, ponieważ tego wieczoru było inaczej. Opadająca na las ciemność sprawiała, że czuł dreszcz na całym ciele. Przez dziewięć dni jechali na północ, potem na północny zachód i znowu na północ. Oddalali się coraz bardziej od Muru w pogoni za bandą dzikich grabieżców. Każdy kolejny dzień stawał się bardziej nieznośny od poprzedniego. Dzisiejszy okazał się najgorszy ze wszystkich. Liście szeleściły niczym żywe stworzenia, poruszane wiejącym z północy zimnym wiatrem. Przez cały dzień Will miał wrażenie, że coś ich obserwuje, coś zimnego i nieustępliwego, co z pewnością nie darzyło go sympatią. Gared podzielał jego odczucia. Will pragnął, by jak najszybciej popędzili i schronili się za bezpiecznym Murem, lecz nie mógł tego powiedzieć swojemu dowódcy. (...)
Zapadał coraz większy zmrok. Bezchmurne niebo przybrało kolor ciemnej purpury, barwę dawnego siniaka, a potem sczerniało. Ukazały się pierwsze gwiazdy, półksiężyc. Źródła światła, które ucieszyły Willa. (...)
- Coś mi się tutaj nie podoba - mruknął Gared. Młody rycerz posłał mu szyderczy uśmiech. - Niby co?
- Nie czujesz? - spytał Gared. - Posłuchaj ciemności.
Will domyślał się, o co chodzi Garedowi. W ciągu czterech lat służby w Nocnej Straży nie bał się tak bardzo ani razu. Co to było?
- Wiatr. Szeleszczące liście. Wilk. Gared, czego boisz się najbardziej? - Nie doczekawszy się odpowiedzi, Royce zsunął się zgrabnie z siodła. Przywiązał mocno wierzchowca do gałęzi zwieszającego się konaru z dala od pozostałych koni i wyciągnął z pochwy swój długi miecz. Na jego rękojeści zalśniły klejnoty, a promienie księżycowego blasku ześliznęły się po jego ostrzu. Wspaniały miecz, wykuty w zamkowej kuźni, nowy, sądząc z wyglądu. Will podejrzewał, że jeszcze nigdy nikt nie zamachnął się nim w porywie gniewu."
Fragment książki "Gra o tron"  Georg R.R. Martin
To tylko fragment prologu do pierwszego tomu sagi. Nigdy nie zapomnę jakie zrobił na mnie wrażenie. :-) Moja fascynacja zimą jest wynikiem idealnej mieszanki zachwytu i jakiegoś pierwotnego strachu. Znalazłam w tym inspirację do stworzenia zimowego naszyjnika. Główną ozdobę asymetrycznego wisiora stanowi niezwykły okaz agatu dendrytowego, który przypomina mi zmrożoną śniegiem i lodem grudkę ziemi porośniętej szarym mchem. Charakter kamienia pokreśliłam kontrastem ciemnego, chropowatego tła i gładko wypolerowanej, srebrzystej krawędzi. Na wisiorze znalazły się także trzy mleczne cyrkonie. Wisior zawieszony jest na srebrnym łańcuszku, w który wplotłam trzy przejrzyste kryształki. 
Długość naszyjnika: 65-69 cm (z możliwością skrócenia na życzenie),wielkość wisiora: 2,6 x 6,4 cm.