czwartek, 21 czerwca 2012

Kwiat Paproci

Fern Flower

Czas Letniego Przesilenia to szczególny czas, ogień tańczy z wodą, magia wiruje w powietrzu. Najkrótsza noc w tym roku też była wyjątkowa - deszcz i błyskawice zjawiły się o północy jak na zawołanie. 
Na tym tle w moim warsztacie wyrósł Kwiat Paproci. ;-)
To moje pierwsze podejście do emaliowania srebra. Nie obyło się bez przygód, a nawet drobnych skaleczeń. ;-) Zielona i żółta emalia pokrywają rzeźbione gałązki paproci. Srebro oksydowane.
Średnica wisiorka:3 cm, długość wraz z zawieszką: 4,2 cm. (Niedostępny)


A dla miłośników baśni wrzucam fragment wydawnictwa "Legendy Polskie - Kwiat Paproci", opowiadany przez Artura Dziurmana:
"Dawno, bardzo dawno rósł ogromny las, otoczony ze wszystkich stron bagnistymi łąkami. U stóp prastarych sosen, dębów i jodeł tłoczyły się krzewy i zioła tak gęsto, że trudno było przecisnąć się między nimi. Z moczarów dookoła unosiły się mgły i otulały drzewa, a wśród ponurych mroków leśnych rozlegał się ryk dzikich zwierząt.
Ludzie mówili, że ten las jest zaklęty.
Zdarzyło się kiedyś, że pewien chłopak, który wracał z jarmarku wieczorem, zabłądził w owym lesie. Ten chłopak nazywał się Dzięcioł. Był to leń i próżniak. Zamiast wziąć się do roboty, marzył tylko o tym, żeby zdobyć bogactwo jakimś czarodziejskim sposobem.
Kiedy spostrzegł, że jest w zaklętym lesie i nie wie, którędy z niego się wydostać, ogarnęło go przerażenie i pot wystąpił mu na czoło. Dookoła ciemność, posępny szum — czasem przedrze się między gałęziami słaby promień księżyca i zaraz gaśnie. Ani drogi, ani żywego ducha — brrr…
(...)
Dzięcioł z wielką niecierpliwością doczekał się wigilii świętego Jana, kiedy to obchodzą sobótki. Wtedy poszedł do lasu, chociaż bał się okropnie. Noc była ciemna. To sowa huczała mu nad głową, to skrzeczały żaby na bagnach, to wilki wyły w głębi lasu, to wąż zasyczał w krzakach… A wicher szamotał gałęziami drzew, które szumiały złowrogo.
Przerażony Dzięcioł rozłożył chusteczkę pod paprocią, zaczaił się i czekał.
Nagle wszystko ucichło. Cały las jakby zamarł, a na jednej z łodyg paproci zapłonęła prześliczna gwiazdka.
Dzięcioł ukląkł i ostrożnie potrząsnął paprocią. Gwiazdka zamigotała, ale nie spadła. Potrząsnął drugi raz — spadła na listek, stoczyła się po nim jak iskra i zawisła na krawędzi. Potrząsnął trzeci raz — gwiazdka spadła na jego chustkę.
Chłopak chwycił chustkę za wszystkie cztery rogi, zawinął ją prędko i schował w zanadrze.
Wtedy coś dziwnego zaczęło z nim się dziać, jakby mu spadła z oczu zasłona, jakby mu się one otworzyły na wszystkie tajemnice przyrody.
Rozumiał już teraz, co wyje wilk i co skrzeczą żaby, rozumiał nawet szum wichru i migotanie gwiazd na dalekim niebie. Czuł w sobie jakąś moc niezwykłą. Wiedział, że odtąd może przemienić się, w co zechce: w skałę, w roślinę czy w zwierzę, a nawet w innego człowieka. Czuł, że będzie mógł rzucać czary także na innych ludzi.
Potrafił teraz wypatrzyć wszystko, co zaryglowano w skrzyniach czy zamurowano, czy zakopano w ziemi. Nie przeszkadzały mu w tym nawet ciemności nocne."
Raduniowe paprocie. Fot. Sopelka
Radosnych szaleństw sobótkowych!

5 komentarzy:

  1. Uroczy! Bardzo mi się podoba ta żywica. :) Coraz piękniejsze prace robisz... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem pod ogromnym wrażeniem!!! cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za Wasze miłe komentarze :)
    Pozytywne opinie to dla mnie wielka nagroda za nieprzespane noce przy warsztacie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba. Tworzysz bardzo oryginalną biżuterię :)

    OdpowiedzUsuń